Swobodne, pełne życia i niezwykle urokliwe – ogrody w stylu wiejskim to hołd złożony nieokiełznanej naturze. Składają się z wielu gatunków roślin – od samoistnie rozsiewających się kwiatów jednorocznych, poprzez cebulowe, aż po byliny. A czy pozornie eleganckie róże do ogrodu wiejskiego to dobry wybór? Zdecydowanie tak! Sprawdź, które odmiany wpiszą się w rustykalną wizję rabat.
Zaloguj się
Wyszukiwarka
Producenci

Jesień to najlepszy czas nie tylko na nowe nasadzenia, ale także na wszelkie przeprowadzki roślin. Jeśli planujesz przesadzić swoje róże, nada rabatom inną formę, kształt czy charakter – właśnie październik jest do tego odpowiednim miesiącem. Jak przesadzać róże, aby nie uszkodzić ich systemu korzeniowego i nie opóźnić kwitnienia? Poznaj dobre praktyki z naszej szkółki.

Czy w małym ogrodzie albo na balkonie jest sens uprawiać róże? Naszym zdaniem zawsze jest sens uprawiać róże – nawet tam, gdzie ilość miejsca jest ograniczona. Jak wybrać róże do małego ogrodu? Najlepiej postawić na dorastające do zaledwie kilkudziesięciu centymetrów odmiany świetnie, które świetnie sprawdzą się tam, gdzie nie ma miejsca na rozłożyste angielki czy spektakularne pnącza. Sprawdź nasze top 10 róż miniaturowych.
Róże kochają słońce i doskonale czują się na stanowiskach, do których przez cały dzień docierają promienie słoneczne. Nie oznacza to jednak, że właściciele ogrodów bardziej zacienionych muszą zrezygnować z tych wspaniałych kwiatów. Wystarczy wybrać odmiany, którym nie przeszkadza nieco mniejsza ilość światła. Jakie róże do półcienia wybrać? Sprawdź nasze propozycje.

Jesień nie oznacza dla ogrodników odpoczynku – to czas wzmożonej pracy, żeby nie tylko przygotować ogród do zimy, ale i zaplanować, jak będzie wyglądał w przyszłym sezonie. Czy to dobry czas, aby wprowadzać na rabaty nowe rośliny? Zdecydowanie tak – szczególnie, jeśli chodzi o byliny, drzewa i krzewy. A kiedy sadzić róże? Wyjaśniamy, dlaczego wrzesień, październik i wczesny listopad to doskonałe miesiące na zamówienie i posadzenie wymarzonych odmian.

Setki odmian róż zachwycających formą, kolorem i zapachem – to dziedzictwo, które zostawił po sobie David J.C. Austin, syn legendarnego hodowcy Davida C.H. Austina. Choć odszedł w lipcu tego roku, szkółka nie przestała działać – schedę po nim i jego ojcu przejęło kolejne pokolenie. Co sprawia, że róże Austina są tak pożądane? Które odmiany warto mieć w ogrodzie? Poznaj historię rodziny, która zmieniła świat róż.

Dopiero sierpień, czyli… całkiem daleko do zimy – może więc jeszcze podlać i podsypać róże solidną dawką nawozu? Żeby na pewno kwitły aż do października! Nawożenie róż w sierpniu nie jest zabronione, ale trzeba pamiętać o jednej zasadzie: azotu unikamy jak ognia. Czym w takim razie zasilać róże i jak często to robić u schyłku lata? Odpowiadamy!

Przycinać czy nie przycinać – oto jest pytanie! Na różach zabieg ten przeprowadza się zwykle przynajmniej raz w sezonie, bo to gwarancja pięknego pokroju i fantastycznego kwitnienia. Zatem czy przycinać róże w sierpniu? Zdecydowanie nie – może to przynieść im więcej szkody niż pożytku. Wyjaśniamy, dlaczego.

Pierwsze kwitnienie róż zawsze wzbudza wiele emocji – w końcu to właśnie na te pierwsze pąki i kwiaty ogrodnicy czekają cały rok! Gdy radość po tym wspaniałym spektaklu już nieco opadnie, warto zadbać o swoje krzewy, by za chwilę dały kolejny popis. Co zrobić, aby drugie kwitnienie róż było równie spektakularne? Sprawdź nasze wskazówki.

Lato w pełni, a Ty zamiast cieszyć się kolejnym kwitnieniem róż, z trwogą obserwujesz pojawiające się na liściach plamy? Nie bagatelizuj ich, gdyż często są objawem poważnych chorób: czarnej plamistości, rdzy albo mączniaka. Jak rozpoznać, na co zachorowała róża i co zrobić, aby wyzdrowiała? Podpowiadamy.

Cóż trudnego może być w podlewaniu róż? W zasadzie nie ma w tym wielkiej filozofii, ale warto wiedzieć, że ta pozornie prozaiczna czynność niebagatelnie wpływa na kondycję i zdrowotność krzewów. Odpowiednie nawadnianie jest istotne szczególnie wtedy, gdy na zewnątrz panuje upał. Podlewać często czy raz, a porządnie? Zraszać liście czy kierować strumień wprost do gruntu? Wyjaśniamy, jak podlewać róże w czasie upałów.

Nawet 35°C w cieniu, a do tego trwająca od dłuższego czasu susza – początek lata był w tym roku dla róż naprawdę wielkim wyzwaniem. Kilka dni ekstremalnego gorąca spowodowało, że niektóre odmiany bardzo ucierpiały – ich płatki i liście zostały po prostu spalone. Czy można było tego uniknąć? Nie do końca – takiego nasłonecznienia wiele kwiatów po prostu nie wytrzymuje. Są jednak róże, którym niestraszny jest nawet ogromny upał – sprawdź, które to odmiany.
W końcu doczekaliśmy się licznych kwiatów na naszych różach! I to jakich kwiatów... Nie wiem, jak to wygląda u Państwa, ale tegoroczne kwitnienie w naszym ogrodzie przeszło wszelkie oczekiwania... Może to sprawa intensywnego wiosennego nawożenia wspomaganego racjonalnym podlewaniem. A może to specyfika tego roku o silnych zimowych mrozach, które pobudziły róże do regeneracji, a także wiosennych intensywnych deszczach i falach upałów tworzących niemal podzwrotnikowe warunki klimatyczne. Teraz więc tylko kontynuujmy poprawną pielęgnację i pilnujmy naszych róż przed chorobami i szkodnikami, a doczekamy się jesieni wciąż otoczeni najpiękniejszymi kwiatami.
Zimna Zośka przyszła i odeszła, a my wreszcie możemy cieszyć się coraz częstszym wiosennym ciepłem. Naszym różom także nie jest już zimno. Demonstrują to codziennie rozwijającymi się nowymi liśćmi, a nawet pierwszymi pąkami kwiatowymi. Widać, że nie ma już odwrotu od pełni wiosny. Widać też, że będzie to rok inny od poprzedniego (tamten niech będzie przeklęty i nigdy nie wraca). Przeczuwamy także, że w tym roku jeszcze bardziej niż dotąd będziemy się cieszyć naszymi różanymi uprawami. Nawet ci, którzy w zimniejszych rejonach Polski oczekują cieplejszej pogody, nie tracą nadziei ani animuszu. Ale o tym przeczytacie już Państwo w dalszej części dzisiejszego wpisu...

Na naszych oczach życzenia stają się rzeczywistością. Kilkanaście stopni plus za dnia, kilka stopni plus temperatury w nocy, ciepły wiatr, a przede wszystkim światło, coraz więcej dziennego światła! Taka jest obecnie meteorologiczna rzeczywistość przeważającej części Polski. Już nie tylko przebiśniegi czy inne rośliny cebulkowe cieszą nasze oczy świeżą zielenią. Także nasze róże – jeśli przyjrzymy im się z bliska – okazują oznaki WIOSENNEGO (nie bójmy się wymówić tego słowa) PRZEBUDZENIA.
Zimy w ostatnich latach potrafią nawet największych flegmatyków wyprowadzić z równowagi. Z nocy na noc temperatura waha się od kilku stopni plus do kilkunastu (a w niektórych rejonach Polski nawet kilkudziesięciu) stopni mrozu. Nasze róże w ogrodach i na balkonach z powodzeniem poradzą sobie z tą huśtawką zimna i wilgoci, o ile przezornie zabezpieczyliśmy je odpowiednimi kopczykami ochronnymi i włókniną. Gorzej jest z naszym samopoczuciem. Ale nie traćmy nadziei - czas biegnie nieubłaganie, a do tego o tej porze roku biegnie na naszą ogrodniczą korzyść...
Dzisiaj chciałbym zwrócić Państwa uwagę na zapach i barwę kwiatów, czyli dwie najważniejsze cechy róż, których pożądamy. O barwach już pisałem ostatnio w kontekście wyboru odmian o nietypowych kolorach płatków. Ale chciałbym wspomnieć także o celowym budowaniu ogólnego wrażenia – kolorystycznym konstruowaniu ogrodu, tworzeniu w nim pełnych napięcia lub wytchnienia intrygujących zakątków i rozległych przestrzeni.

Już widać wyraźnie, że nadejście jesieni jest nieuniknione. Kończą się fale kwitnienia róż, które przetaczały się przez nasze ogrody i balkony. Dlatego tak bardzo cieszą nas nowe (czy aby na pewno już ostatnie?) pojedyncze kwiaty, których rozwoju nie powstrzymuje nawet chłodnawy październik. To właśnie teraz możemy w skupieniu przyjrzeć się kształtom płatków i ich kolorom. A wśród odmian oferowanych przez RosaĆwik kryją się naprawdę osobliwe piękności.
Połowa lipca to termin graniczny dla zasilania róż nawozami wysoko azotowymi. Niecierpliwych różanych cwaniaczków, którzy w ten sposób chcą nadal pobudzać swoje podopieczne do silnego wzrostu, przestrzegamy przed konsekwencjami dalszego stosowania takich nawozów. W niniejszym wpisie także kilka słów na temat opłakanego w skutkach, a jakże modnego w ostatnich latach ściółkowania różanych rabat korą drzew iglastych. Ponadto, by nie tylko pouczać, strofować i straszyć, zaproponujemy Państwu odpowiednio do tego letniej deszczowej pogody odmianę, którą bez przesady możemy nazywać różami deszczowymi. Na koniec powiemy kilka słów na temat wydawałoby się strasznie mało kobiecej i nieforemnej odzieży, czyli… damskich ogrodniczek.
Nikt z nas nie ma wątpliwości, po co uprawiamy róże. Ci z nas, którzy zdążyli już przeżyć wielką przygodę, jaką jest pielęgnacja róż przez CAŁY sezon wegetacyjny, dobrze wiedzą, ile trzeba czasu i wysiłku im poświęcić. Jesienne, zimowe i wiosenne prace bywają oczywiście przyjemnością, ale przede wszystkim są konieczne, jeśli jesteśmy świadomi, na co czekamy. Ci, którzy tę przygodę dopiero rozpoczęli, niech nie porzucają nadziei i nie ustają w wysiłkach. Po rzetelnie wykonanej pracy i przy odrobinie szczęścia nagroda ich nie ominie. A coroczny czas tej nagrody właśnie nadchodzi!